Wszystko zaczęło się w górach i wszystko ku górom powraca.

Kto uległ magii gór, wie o czym mowa – o nieodpartej potrzebie powrotu, o nieustających wspomnieniach, o tęsknocie, kiedy jest się od gór daleko i euforii, gdy jest się w ich sercu. O tym, że góry stają się osią życia. Z tych wrażeń powstaje coś więcej, wyrasta z nich chęć utrwalenia tego, co ulotne. Utrwalenia, choć – a jakże – jest jasne, że nie da się zatrzymać nieuchwytnego. Coś jednak udaje się nam zachować: muzykę, poezję, a także – co może najważniejsze – przyjaźnie, nawet miłości. Wędrując po górach, wracając do miejsc znanych i kochanych lub odkrywając miejsca nowe, zaczynamy tworzyć swego rodzaju wspólnotę, wspólnotę ludzi, których dzieli miejsce zamieszkania, wiek i charakter, ale wiąże wspólna pasja. Z tej pasji powstało wszystko to, czym chcemy się z Wami podzielić.

Spotkania w górach i potrzeba tworzenia sprawiły, że poczuliśmy konieczność zniesienia naszej pasji w doliny. Z roku na rok owoce tych działań stają się coraz bardziej widoczne. Najpierw były to odosobnione próby tworzenia na własny użytek – gitara, wcześniej przytroczona tylko do plecaka, zaczęła pobrzmiewać także w Trójmieście, Krakowie, Wrocławiu. W tym ostatnim mieście wspólne granie zaczęło trafiać do coraz szerszych kręgów – najpierw pod hasłem „Lubię spotkać się z górami”. Grajkowie i coraz tłumniej przybywający na spotkanie z nimi słuchacze stworzyli własną tradycję. W końcu spotkania zmieniły się w regularne koncerty pod tytułem zaczerpniętym z poezji Jerzego Harasymowicza: „W górach jest wszystko co kocham”.

Bez Jerzego Harasymowicza rzecz może miałaby się inaczej. Jego wiersze, o korzeniach głęboko wrośniętych w Beskidy odcisnęły piętno na kolejnych pokoleniach ludzi gór, a niektórzy z nich stali się legendą nie mniejszą niż sam odkrywca Krainy Łagodności. Wystarczy wspomnieć tylko Wojtka Bellona, którego poezja i gitara pociągnęły za sobą następnych epigonów. Poszliśmy śladami mistrza Jerzego i mistrza Wojciecha. Nadal podążamy wytyczonym przez nich szlakiem, choć dziś idą oni już szlakiem niebieskim, przez niebieskie wiodącym połoniny. Wierzymy, że życzliwie spoglądają na nas z wysoka.

Spotkania „W górach...”, choć poza górami, zaczęły gromadzić coraz szerszą publiczność i coraz więcej twórców łączyło swoje siły pod wspólnym szyldem – zwłaszcza po śmierci Jerzego Harasymowicza, którego pamięć wszyscy postanowiliśmy uczcić muzyką gór. Po Wrocławiu, dzięki zapaleńcom rozrzuconym po całej niemal Polsce, muzyka rozbrzmiała w Krakowie, Gdańsku, Elblągu, Warszawie, by ogarnąć wreszcie inne punkty na mapie – Toruń, Łódź, Poznań, Nowy Sącz, Katowice, Bielsko Białą, a nawet powrócić do źródeł, w góry, na Wielką Rycerzową czy Murowaniec. Z czasem ten początkowo spontaniczny projekt stał się bodaj największą – prócz stałych festiwali – cykliczną imprezą poświęconą piosence turystycznej. W ślad za koncertami przyszła potrzeba utrwalenia muzyki na płytach, tak by mogła wszystkim towarzyszyć nie tylko w górach i nie tylko na koncertach. Tak powstał zapoczątkowany w 2002 roku cykl wydawniczy, również opatrzony hasłem „W górach...”. Nasza muzyka i poezja poszły w świat. Czasem mijamy je na szlaku, którym podąża coraz więcej znajomych. Jeśli chcecie do nas dołączyć, zapraszamy Was na wspólną wędrówkę po górskich szlakach - oraz po szlakach wyobraźni.

Tom z Sopotu

.....Góry to nasze spiętrzone marzenia
W górach ludzie jak one rosną ku niebu
Morze szczytów nas w żeglarzy przemienia
Żeglujących od brzegu do brzegu.......

Lubię spotkać się z górami październik 99
Znalazlem siebie w tych górach...listopad 99
Znalazlem siebie w tych górach...listopad 99
Zespół Dom o Zielonych Progach - Warszawa grudzień 2003
Koncert w Warszawie - grudzień 2003
W górach jest wszystko co kocham - Andrzej Woźnicki- kwiecień 99