no

jestem liściem jesiennym
jestem drzewem nieugiętym
jestem trawą niezłomną
jestem jesienią leniwą

 

No może nie dokładnie "o nas" (gospodarzach strony), ale o koncertach i spotkaniach “W Górach...” Znajdziecie tutaj wybrane artykuły prasowe, z których można dowiedzieć się między innymi, że najwięcej turystów w góry przyjeżdża z Trójmiasta, najbardziej klimatyczne schroniska znajdują się w Tatrach albo że na koncertach brakuje... ognisk. Nic dodać, nic ująć. Poczytajcie sami i - jeśli macie ochotę - polemizujcie z autorami artykułów. Nam najbardziej podobał się tekst o turystach z Trójmiasta...

  • O górach śpiewanie - Co jest grane (dodatek do Gazety Wyborczej) 16 listopada 2006
  • Muzyka z serca gór... - Weekend Olsztyn (dodatek do Super Expressu) 8 grudnia 2006
  • Szlakiem poetów - Głos Elbląski 15,16 listopada 2002
  • Pieśni o górach w „Sokole" - Dziennik Polski Nowosądecki 27 października 2003
  • Koncert w Galerii El - Głos Elbląski 13,14,15 września 2002
  • W HOŁDZIE GÓROM I MISTRZOWI - Glos Elbląski 22-24 listopada 2002
  • Zabrakło tylko ogniska - Gazeta Wyborcza Kraków 28 października 2002

  • POLITECHNIKA. Przegląd Studencki

    O górach śpiewanie

    Zgodnie z rytmem przyrody i porami roku, kończy się sezon górskich wędrówek. Na kilka miesięcy do szaf powędrują plecaki, karimaty i śpiwory, wspomnienia z wycieczek ożywią zdjęcia. Ale nie tylko - kto już tęskni za górami i połoninami może przez najbliższe trzy dni wędrować po nich za sprawą koncertów Studenckiego Przeglądu Kulturalnego "W górach jest wszystko co kocham". Nazwa festiwalu, który startuje dziś w stołówce Politechniki Wrocławskiej, mówi właściwie wszystko - cały weekend w klimacie Krainy Łagodności, folku i poezji, przez cały weekend o górach. Start już dziś wieczorem - w koncercie "Spieszmy się kochać ludzi." wystąpią zespoły folkowe: Yes Kiez Sirumen, Są Gorsi, 40 Synów I 30 Wnuków Jeżdżących Na 70 Oślętach (zaprezentują materiał z nowej płyty), Chudoba i Wojownik Światła. Na początek festiwalu muzyka ludowa i poezja inspirowana wartościami chrześcijańskimi, a już jutro całonocne śpiewanie pod hasłem "Góry, góry jak domy!". Wystąpią grupa artyści związani z projektem "W górach jest wszystko co kocham" - zespoły Pelton i Dom o Zielonych Progach, które można usłyszeć na płytach wydawanych w ramach tego projektu. Prócz nich zaśpiewają: Maciej Służała, Robert Marcinkowski, Apolinary Polek oraz grupy Na Bani, Raz Do Roku, Siudma Góra, Gościniec i Cisza jak Ta. Wcześniej, o godz. 17.30, w konkursowe szranki staną młodzi wykonawcy, a laureatów poznamy w niedzielę na koncercie popołudniowym. Zakończenie festiwalu również w niedzielę - wieczorna impreza to kolejny jubileuszowy koncert Wolnej Grupy Bukowina, która w tym roku obchodzi trzydziestopięciolecie istnienia. Tym razem nie będzie to tylko akademia ku czci - koncert "Niechaj zalśni Bukowina!" dedykowany jest legendarnemu bardowi i poecie, Wojtkowi Belonowi, współzałożycielowi Wolnej Grupy Bukowiny. Dostojni jubilaci zaprosili do wspólnego grania Pawła Orkisza, legendarna grupę Browar Żywiec oraz zespoły Seta i Bracia Pomian. Niedzielnemu koncertowi będzie towarzyszyła wystawa pod tym samym tytułem autorstwa Agnieszki Stalkoper z Kanady.

    Rafał Zieliński

    Koncerty i wystawy Przeglądu odbywać się będą w Stołówce Politechniki Wrocławskiej, ul. Smoluchowskiego 27. Szczegółowy program i ceny biletów stronach muzycznych.


    Muzyka z serca gór...

    "W górach jest wszystko, co kocham..." - to niezwykły koncert prezentujący piosenkę poetycką i autorską, poświęconą piękny przyrody i gór, inspirowaną wędrówkami po górskich szlakach, dolinach i uroczyskach.

    Wieczór wypełni poezja narodzona z dala od mazurskich jezior, ożywiona gitarową (i nie tylko) muzyką. Na scenie zobaczymy ludzi, dla których sens życia stanowią wędrówki po górach, śpiew przy ognisku i ciepło górskiego schroniska. Artystów tych rzadko można usłyszeć na scenie, częściej ich muzyka rozbrzmiewa wśród górskich krajobrazów.

    Sławiąc góry
    Koncert ten jest jednym z wielu organizowanych w kilkunastu największych miastach Polski - m.in. w: Warszawie, Wrocławiu, Krakowie, Katowicach, Lublinie, Łodzi i Poznaniu oraz schroniskach górskich, które jako całość stanowią projekt poetycko-muzyczny.
    Cały ten cykl, jak i płyty wydane przy jego okazji, jest uhonorowaniem poezji Jerzego Harasymowicza, hołdem złożonym poecie sławiącemu przez całe swoje życie Beskidy.

    W Olsztynie
    Aula Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego gościć będzie zespół Dom o Zielonych Progach, w którym grają i śpiewają muzycy pochodzący z różnych stron Polski, grupę Pelton - zespół muzyków ze Śląska, Warszawy i Torunia, krakowskiego artystę Apolinarego POlka oraz trójmiejski zespół Na Bani. Większość utworów, które usłyszycie, to autorskie piosenki artystów, jak również kompozycje do wierszy Jerzego Harasymowicza i Wojciecha Bellona.
    Warto dodać, że wykonawcy, którzy przed wami wystąpią, mogą poszczycić się dużymi osiągnięciami na wielu przeglądach piosenki poetyckiej, studenckiej i turystycznej, takich jak Yapa czy Bazuna. Ich występy charakteryzują się ciekawymi aranżacjami, dynamizmem, żywiołowością, wysokim poziomem artystycznym oraz szerokim instrumentarium (gitary, skrzypce, gitara basowa, instrymenty perkusyjne i in.).
    W trakcie koncertu do nabycia będą wspomniane płyty, zawierające m.in. utwory wykonywane przez zespoły występujące w projekcie.
    Aula uniwersytecka przy ulicy Głowackiego 17 będzie miejscem koncertu pt. "W górach jest wszystko co kocham...", w piątek, 8 grudnia 2006 r., godz. 19:00, na który wszystkich serdecznie zapraszamy.

    Andrzej Brzozowski


    Szlakiem poetów

    Nad morzem jak w górach

    Piosenka towarzyszy turystom na szlaku od zawsze. Mało kto docieka, skąd się wzięła - po prostu, w czasie biwaku w górach czy na spływie, ktoś zwykle wyciąga gitarę, zaczyna śpiewać, dołączają inni, tekst i melodia są zwykle jakoś dziwnie znane... A przecież ktoś był pierwszy, od kogoś się to zaczęło. Niewykluczone, że był to Jerzy Harasymowicz, poeta Beskidu - a za nim podążyli inni. I podążają po dziś dzień.

    Nie wszyscy słyszeli jego nazwisko, choć prawdziwi turyści powinni. Jerzy Harasymowicz urodził się i wychował na pograniczu Beskidu Sądeckiego i Niskiego, w okolicach Krynicy. Od początku tkwił w greckokatolickiej tradycji tego regionu i stale, aż do jego śmierci, cerkwie, ikonostasy i cała galeria wschodnich świętych towarzyszyły twórczości poety. Nie był jednak Harasymowicz jedynie piewcą gór - niemal równie ważne dla piosenki turystycznej stały się jego wiersze z okresu krakowskiego, gdy przedmiotem jego zainteresowania stały się zwierzynieckie przedmieścia, ze słynnym już Barem Na Stawach na czele. Jednak pod koniec życia Jerzy Harasymowicz znów chętnie wracał w góry, spędzając mnóstwo czasu w Bieszczadach, gdzie napisał wiele spośród swoich ostatnich wierszy.

    I był Beskid, i były słowa...

    Pejzaże opisane ręką mistrza Harasymowicza odkrył inny, znacznie od niego młodszy, choć zmarły wcześniej poeta. Był nim Wojtek Bellon, założyciel i spiritus movens najsłynniejszego bodaj zespołu parającego się piosenką turystyczną - Wolnej Grupy Bukowina. To on przypomniał zakazane przedmieścia Krakowa w piosence „Bar Na Stawach", szukając po latach na Zwierzyńcu śladów „wierszy mistrza". To on opisał magiczny Beskid Niski w „Pejzażach harasymowiczowskich", jednej z najbardziej znanych na szlakach piosenek, której - jak się zdaje - nie byłoby bez wiersza „W górach" Harasymowicza. Wiersz ten sam doczekał się zresztą już co najmniej czterech aranżacji muzycznych: krakowskiej - Andrzeja Mroza, warszawskiej - Elżbiety Adamiak oraz całkiem niedawnych, pochodzących z ostatnich dziesięciu lat wersji: gdańskiej - zespołu Na Bani i wrocławskiej - grupy Kilku Przyjaciół, która przekształciła się następnie w zespół Dom o Zielonych Progach. Wojtek Bellon, twórca słynnego „Majstra Biedy", „Cześka piekarza", „Rzeki", „Bukowiny" czy piosenki „Chodzą ulicami ludzie", zmarł przedwcześnie i sam stał się legendą górskich szlaków, większą nawet, niż jego mistrz. Poezja, której życie dał Jerzy Harasymowicz, którą na nowo ożywił i oprawił w muzykę Wojtek Bellon, przeżyła ich obu. Tym samym szlakiem podążają dziś ich następcy.

    Wspólnym szlakiem

    Wśród nich są właśnie członkowie zespołów Na Bani, Dom o Zielonych Progach, a także Bez Zobowiązań - grupy prawdziwie wolnej, bo nawet geograficznie ze sobą nie związanej: krakowsko-rzeszowsko-sosnowieckiej. Zespół Na Bani powstał najdawniej, bo dziesięć lat temu - choć bywało, że na długo zaprzestawał działalności. Nazwa zespołu pochodzi, wbrew pozorom, od szczytu w Beskidzie Żywieckim, choć nie bez znaczenia są również związki grupy z nurtem barowo-piwnym piosenki turystycznej, zapoczątkowanym przez wspomniany „Bar Na Stawach". Grupa Na Bani, choć w zmieniającym się składzie, konsekwentnie kroczy szlakiem wytyczonym przez wielkich poprzedników, wpisując się w wyznaczone przez nich standardy, choć i dodając do nich własny koloryt, wypływający z częstych górskich wędrówek. Poezja Harasymowicza oraz Bellona stanowi dla tych muzyków i poetów jedynie punkt wyjścia dla własnych dokonań, choć ich efektem są czasem kontynuacje - jak tryptyk powstały z połączenia „Zburzenia baru" Jerzego Harasymowicza (piosenki śpiewanej przez inną gdańską grupę - Słodki Całus od Buby), „Baru Na Stawach" Wolnej Grupy Bukowina i kończącego cykl utworu „Rekwije dla baru", autorstwa Na Bani. Podczas jednej z wędrówek, wśród bezdroży Beskidu Niskiego, doszło do spotkania Na Bani z członkami Domu o Zielonych Progach. Odtąd spotkania były częstsze i krystalizować się zaczęły wspólne projekty muzyczne, okazało się bowiem, że oba zespoły chętnie sięgają do tych samych źródeł. Dom o Zielonych Progach częściej bazuje jednak na tekstach samego mistrza Jerzego i szczyci się licznymi sukcesami w prezentacji tych dokonań przed publicznością w całej Polsce. Zespół przywiązuje wagę do rozbudowanych, multi-instrumentalnych i wielogłosowych aranżacji, znany jest też z melodii łatwo wpadających w ucho. Niektóre, choć wiekiem młode, już stały się szlagierami na beskidzkich szlakach. Na drugim biegunie znajduje się twórczość zespołu Bez Zobowiązań, zawiązanego dopiero w tym roku, choć jego muzycy grają i chodzą razem po górach od lat. Grupa tworzy utwory bardziej kameralne, choć nieraz pełne żywiołowej energii, oparte zaledwie na trzech głosach i dwóch gitarach - jednakże sposób ich użycia przyprawia często innych gitarzystów o pełen podziwu zawrót głowy. Zespół komponuje muzykę zarówno do licznych wierszy Jerzego Harasymowicza, jak i do własnych - znakomitych – tekstów.

    Trwały ślad

    Wspólnota zainteresowań i coraz częstsze spotkania na szlaku zaowocowały w końcu ideą pozostawienia po sobie czegoś trwalszego niż pamięć napotkanych po drodze turystów. Od słów niedaleko by­ło do czynów - wiosną tego roku trzy zespoły weszły do studiów nagrań w swoich rodzinnych miastach i wspólnie przygotowały płytę poświęconą twórczości mistrza Harasymowicza. Muzycy mają nadzieję, że sukces tego wydawnictwa pozwoli im na zarejestrowanie także innych piosenek z bogatych repertuarów wszystkich trzech grup. Na razie promują płytę „W górach jest wszystko co kocham" w największych miastach Polski. Był już Elbląg i Kraków, będą Wrocław, Warszawa, Łódź, Toruń i Poznań. W tym tygodniu możliwość, by poczuć się nad morzem jak w górach, mają mieszkańcy Trójmiasta. W najbliższą niedzielę będzie miał w Gdańsku miejsce koncert, w którym poza zespołami Na Bani i Dom o Zielonych Progach wezmą także udział inni wykonawcy spod znaku gitary i pióra - Martyna Lemańczyk oraz Gosia i Przyjaciele. Być może na ostatnią chwilę zdąży też Robert Marcinkowski, krakowski poeta z grupy Bez Zobowiązań. By znaleźć się duchem na górskim szlaku wystarczy przyjść o 19.00 do Domu Harcerza, przy ul. Za Murami w Gdańsku. Niewykluczone, że turyści usłyszą ze sceny Domu Harcerza dziwnie znajome dźwięki...

    Dla pierwszych czterech Czytelników, którzy przyjdą z tym egzemplarzem „Głosu" mamy podwójne bezpłatne zaproszenia - do odebrania na miejscu przed koncertem. Zapraszamy! Tomasz BORKOWSKI


    Bohaterowie piątkowego koncertu

    Pieśni o górach w „Sokole"

    NOWY SĄCZ. Kiedy Jerzy Harasymowicz przed laty napisał „W górach jest wszystko, co kocham/ Wszystkie wiersze są w bukach/ Zawsze kiedy tam wracam/ Biorą mnie klony za wnuka" zapewne nie przypuszczał, że ten utwór stanie się hymnem kilku pokoleń ludzi wędrujących po Beskidach, Tatrach i Bieszczadach, że będą go śpiewały liczne zespoły z kręgu „Krainy Łagodności". Mogliśmy się o tym przekonać w sądeckim „Sokole", gdzie pod patronatem „Dziennika Polskiego" odbył się koncert poświecony m. in. właśnie Mistrzowi Jerzemu i Wojciechowi Bellonowi. W liryczny i radosny nastrój licznych widzów wprowadziły zespoły: „Dom o Zielonych Progach", „Na Bani" oraz soliści - Robert Marcinkowski i Pelton. Artyści, którzy wyrośli z nurtu piosenki turystycznej, rajdowej i poetyckiej, od kilku lat jeżdżą po całej Polsce z koncertami. Kilka dni temu byli w Toruniu, Elblągu i Gdańsku, później trafili do Nowego Sącza, by stąd wyruszyć w Tatry do schroniska Murowaniec, a w niedzielę żeby zagrać dla krakowian. Przed nimi dalsza trasa: Wrocław, Łódź, Żyrardów, Warszawa. I bardzo dobrze. Znaczy to bowiem, że jest zapotrzebowanie na tego typu twórczość. Jakby w opozycji do bylejakości, którą karmią nas ostatnio stacje radiowe i telewizyjne. Na ten wieczór warto było przyjść, by porównać wykonanie wspomnianego wyżej wiersza Harasymowicza. Młodzi artyści przedstawili dwie nowe wersje, zupełnie inne od ciepłej piosenki z repertuaru Elżbiety Adamiak. Brawami przyjmowano „Gór mi mało", „Polańską", „A ty tańcz" grupy „Dom o Zielonych Progach" kierowanej przez Wojciecha Szymańskiego z Wrocławia. Zespół „Na Bani" (tych, którym nazwa kojarzy się dwuznacznie informujemy, że wywodzi się ona od Bani w Beskidzie Żywieckim, a nie od stanu pewnej nieważkości) wykonał m.in.: „Bar na Stawach", "Deesis" i „Wędrujemy". Z przyjemnością słuchało się też bluesowych piosenek Roberta Marcinkowskiego i ballad Peltona. Atmosfera była sympatyczna, zabrakło tylko... ogniska. Ale może jeszcze kiedyś uda się powtórzyć ten występ w plenerze? Dodatkową atrakcją była możliwość kupienia płyt zatytułowanych „W górach jest wszystko, co kocham" i śpiewniczków przygotowanych dla tych, którzy lubią przy dźwiękach gitary i innych instrumentów sobie pośpiewać. PIOTR GRYŹLAK


    Koncert w Galerii El

    Poezja gór

    Poezja gór zawita jutro do elbląskiej Galerii EL. Na wszystkich lubiących podziwiać pejzaże harasymowiczowskie czeka wieczorny koncert z ogólnopolskiego cyklu „W górach jest wszystko co kocham". Muzyka rodem z Beskidów ożywi wiersze Jerzego Harasymowicza, poety sławiącego przez całe życie piękno Beskidów i Bieszczadów. Koncert będzie też okazją do wysłuchania innych piosenek śpiewanych na turystycznych szlakach.

    Wśród wykonawców są zespoły „Dom o Zielonych Progach", „Bez Zobowiązań" i „Na Bani", które zawiązały się i spotkały podczas górskich wędrówek, z gór również czerpiąc inspirację. Zespoły te wspólnie nagrały w tym roku płytę, której tytuł (będący cytatem z wiersza Jerzego Harasymowicza) jest zarazem hasłem odbywających się w wielu miastach Polski koncertów - „W górach jest wszystko co kocham". Płyta i koncerty poświęcone są pamięci zmarłego przed trzema laty poety, który wywarł niezatarte piętno na twórczości niemal wszystkich wykonawców muzyki z gatunku piosenki turystycznej, nie wyłączając kultowej Wolnej Grupy Bukowina.

    Zespół „Dom o zielonych progach" założony został przez grupę muzykujących turystów z Wrocławia, choć jego stałym elementem są również członkowie nie istniejącej już grupy „Dnieje" z Elbląga, znanej miłośnikom poezji śpiewanej w całe j Polsce. „Dom..." częściej można usłyszeć w górach, niż na scenach estradowych, choć pojawia się na niektórych festiwalach piosenki turystycznej

    Podczas tegorocznej YAPY zdobył pierwsze miejsce jako najlepszy wykonawca piosenek turystycznych, nagrodę przewodników SKPB Łódź za piosenkę „Gór mi mało" (w innej wersji śpiewaną przez „Na Bani") oraz nagrodę publiczności.

    Drugim wykonawcą będzie rzeszowsko-krakowska grupa „Bez Zobowiązań". Jej twórcy spotykają się i regularnie muzykują niemal wyłącznie podczas górskich wędrówek. Jako formalny zespół zebrali się specjalnie dla nagrania płyty „W górach...". W repertuarze tej grupy znajduje się bodaj najwięcej zaadaptowanych wierszy Jerzego Harasymowicza, choć nie brak w nim także doskonałych utworów autorskich, jak np. „Uwielbiam przełęcze".

    Niejednoznaczna nazwa grupy „Na Bani" pochodzi od szczytu w Beskidzie Żywieckim, jednak nie bez znaczenia są również powiązania zespołu z nurtem „barowo-piwnym" w piosence turystycznej. Podobnie jak pozostali, „Na Bani" częściej koncertuje w górskim plenerze, niż na deskach scen. Ponieważ jednak zespół pochodzi z Trójmiasta, jest etatowym uczestnikiem i zarazem laureatem festiwalu Bazuna, jednego z najstarszych festiwali turystycznych w Polsce.

    Oprócz tych trzech grup, które niebawem promować będą swoją płytę również m.in.w Krakowie, Wrocławiu, Toruniu i Gdańsku, podczas elbląskiego koncertu wystąpi Martyna Lemańczyk, laureatka licznych festiwali - Bazuny, Bieszczadzkich Aniołów, czy przeglądu w Świeciu.

    Galeria EL Jest miejscem posiadającym w sobie to coś, że chętnie wraca się do niego - mówi Wojtek Szymański, lider „Domu o Zielonych Progach" i pomysłodawca płyty. • Wpływ na to ma kilka czynników - gotyckie stare mury, witraże, a przede wszystkim klimat jaki tu stworzyli gospodarze tego miejsca. Sobotni koncert jest adresowany przede wszystkim do miłośników gór, poezji oraz osób, które lubią piosenki z nurtu Krainy Łagodności. Pomysł zorganizowania tych koncertów nie zrodził się przypadkowo. W tym roku obchodzimy Międzynarodowy Rok Gór i w całym kraju realizowane są w jego ramach różne projekty. Jednym z nich jest właśnie cykl koncertów „W Górach...". Ich ideą jest ukazanie twórczości poetycko-muzycznej ludzi wędrujących po górach, a także odkurzenie starych, często zapomnianych piosenek ze szlaków.

    Wszystkich zainteresowanych zapraszamy w sobotni wieczór do Galerii EL. Bilety na koncert kosztują 7 zł (ulgowe) i 12 zł (normalne). Koncert rozpocznie się o godzinie 19.00.


    W HOŁDZIE GÓROM I MISTRZOWI

    Tłum szczelnie wypełniał teatralną salę. Około dwustu osób - część stłoczona na stopniach i we wnękach starych murów. Hasło: „Góry nad morzem" zadziałało, wbrew niejakim obawom organizatorów. Ale czyż mogło być inaczej, skoro tam, na beskidzkich szlakach, do najczęściej spotykanych wędrowców należą właśnie ci z Trójmiasta?! Więc kiedy teraz, w beznadziejnym listopadzie, gdy już wspomnienia z wy­praw i ognisk zaczynają się zacierać, można było posłuchać TEJ właśnie muzyki - przyszliśmy.

    Tę muzykę docenia naprawdę ten tylko, kto schodził buty na wędrówkach. Ten, kto zauroczony pierwszy raz górami, powracał tam potem znów, i znów - i znowu. Kto po wielokroć brnął mozolnie w górę stromym stokiem, dysząc powietrzem innym niż gdzie indziej, smakując zapachy jakich nie zna z domu, by - kiedy już wdrapie się tam, hen pod chmury - dać się porwać euforii, oszołomiony przez Przestrzeń.

    Tak chłonął góry On - Mistrz Harasymowicz. Z Jego zachwytu zrodziły się wiersze, które malują Beskidy w taki sposób, że - słuchając - nie trzeba nawet przymknąć oczu, aby znów tam być, i smakować na wszystkie sposoby.

    Smakowałem je więc w tę ponurą niedzielę: słowa niesione na dźwiękach gitar, i wzbierała tęsknota do dymów ognisk, do gwiaździstych nocy. Do mglistych poranków. Do przyjaźni zrodzonych kiedyś tam, gdzieś na szlaku. I zapadały gdzieś głęboko w duszę proste słowa. I chciało się powtarzać jak On kiedyś, jak ja za młodu, jak teraz Oni, na scenie: „W górach jest wszystko co kocham". Ten piękny wieczór, w Domu Harcerza, w dawnym kinie „Watra" - przeżyliśmy dzięki kilkunastu młodym artystom. Grali i śpiewali: zespół Gosia i Przyjaciele, Martyna Lemańczyk, grupy Dom o Zielonych Progach i Na Bani. Na koniec - z zadumy wyrwał publiczność Bartosz Kalinowski, którego ktoś określił (może ciut na wyrost, ale coś w tym jest)... gdańskim Wysockim.

    Zespoły Dom o Zielonych Progach i Na Bani nagrały (wraz z nieobecnym w niedzielę ansamblem Bez Zobowiązań) płytę pod nazwą „W górach jest wszystko co kocham" z piosenkami do tekstów Jerzego Harasymowicza i Tomasza Borkowskiego (na co dzień - dziennikarza „Głosu Wybrzeża"). Koncert odbył się pod patronatem Polskiego Klubu Przygody. Janusz CZERWIŃSKI


    Zabrakło tylko ogniska

    "Ludzie są jak góry, które noszą w sobie...''— śpiewał zespół Na Bani, a publiczność zgromadzona w Rotundzie wtórowała, i klaszcząc, wybijała rytm „nowego hiciora" Podczas sobotniego koncertu nad autorskimi pieśniami przeważały jednak utwory starsze, dobrze znane osobom regularnie pokonującym górskie szlaki. Te do słów mistrza Wojciecha (Bellona) i mistrza Jerzego (Harasymowicza). To właśnie pamięci drugiego z wymienionych poetów poświęcony był krakowski koncert z cyklu „W górach jest wszystko, co kocham...". Aby oddać mu cześć, do Rotundy przyszło kilkaset osób. Zarówno dolna sala, jak i balkon wypełnione były szczelnie. Publiczność rzadko włączała się jednak do śpiewu i zabawy.

    Być może wynikało to z niesprzyjającej aury na zewnątrz. A może z nostalgicznego charakteru większości kompozycji. Zespoły Na Bani i Bez Zobowiązań zagrały bowiem głównie nastrojowe, gitarowe ballady. Podobnie zresztą jak prowadzący wieczór poeta z Krakowa Przemysław Rojek. Nieco energetycznej wypadła tylko grupa Dom o Zielonych Progach, która śpiewała skoczne piosenki ze szlaków na męski głos wiodący i kilkuosobowy żeński chór.

    Szkoda tylko, że w Rotundzie nie było jak w schronisku w Tatrach czy przy ognisku w Bieszczadach.

    Bo muzyka z górskich szlaków najlepiej sprawdza się w wykonaniu na wiele głosów i rąk. AK