Jesteś tutaj:Poezja»Blog Wiesławy Kwinto-Koczan
Blog Wiesławy Kwinto-Koczan

sobota, 09 lipca 2011 13:03

LIPIEC.

Napisała

Lipiec to roku

skwarne południe.

Zapomniane bzy

i kasztany.

Lipy grające

pierwsze skrzypce

pszczelim pomrukiem

spełnienia.

To wiśniowe kolczyki,

wróble w fontannie,

serce w plecaku,

głowy w chmurach.

 

z tomiku "Nocne niebo śpiewa Aniołami".

 

 

 

czwartek, 30 czerwca 2011 08:43

ŚWIERSZCZ.

Napisała

Razem z czerwcem wrócił mój zeszłoroczny, zaokienny Grajek Wieczorny.

 

Brzmi najpiękniej, kiedy stygnie dzień.

Cienie długie jak skrzypcowe smyki.

Niby suchych ziaren maku

słodki szmer,

noc nadchodzi w takt jego muzyki.

Czy ją zwabił ? Czy też sama przyszła tu,

by posłuchać o tęsknotach

co go trapią?

Jedno pewne, ukołysze nas do snu.

Księżyc haftką granat nieba zapiął.

 

Pozdrawiam z pięknym "cyku - cyk". WUKA

 

 

 

piątek, 17 czerwca 2011 09:51

Dźwięki.

Napisała

Dziś chcę wrócić do dźwięków z dzieciństwa. Pamięta się je tak jak smak i zapach tamtych lat. Choć to wszystko minęło, dalej żyje w pamięci  a w   chwilach dzisiejszego smutku wraca sentymentalną nutą. To przecież BYŁO NAPRAWDĘ.

 

Już tam byłam.

 

Nie jest  zupełnie oczywistym,

że tylko jedno mamy życie.

Wystarczy trochę cofnąć zegar,

żeby się znaleźć w innym bycie.

 

 

Siedząc na zbyt wysokim progu,

piętami bosych małych nóżek

rytm wybijałam by wtórować,

dźwiękom co niosły się pogórzem

 

 

Wracam do kłębka tych odgłosów

po cienkiej przędzy, jeszcze mocnej,

do stuku siekier, płaczu piły,

orkiestry świerszczy w ciszy nocnej.

 

 

Do skrzypu osi kół drewnianych,

wieczornych rozmów po opłotkach,

spacerów po pylistej drodze

i niby przypadkowych spotkań.

 

 

Na harmonijce ciągnął nutę

kosiarz, co wcześniej ciągnął kosą

Ktoś mu wtórował na grzebieniu.

Mam w uszach to concerto grosso.

 

 

WUKA.

 

 

 

 

wtorek, 07 czerwca 2011 13:11

Nasza droga.

Napisała

Lato! Pora na wyjazdy, podróże, wycieczki. Przytulne zakątki -"przystanie", a po drodze wrażenia, cuda-wianki dookoła nas.

 

Nasza droga.

 

Zabierz mnie z sobą w najdłuższą drogę.

Taką z dziurawym niebem od gwiazd.

Będzie nas cieszyć zieleń dokoła,

każde z odkrytych bocianich gniazd.

Zacumujemy w jakimś najmniejszym,

najprzytulniejszym z doków portowych,

płynącym wolno przez mgły wieczorne

za miodnym światłem latarń gazowych.

W drogę co pyli się jasną smugą,

czasami ściga czas na zakrętach,

co wpada w otchłań ciemnego lasu

i znów makami jest uśmiechnięta.

Pnie się stromizną koło kapliczki,

z daleka wita schroniska dach.

Zabierz mnie w taką drogę daleką,

do której chętnie wraca się w snach.

 

WUKA.

wtorek, 31 maja 2011 22:42

Czerwiec.

Napisała

Majowe zielone zawroty głowy za nami. Jutro zaczyna  panowanie czerwiec. Ten ma też swoje  ulubione czarowanie, noc świętojańską, poziomki, obietnice i krótkie  noce pełne gwiazd.

 

Czerwiec.

 

pod czarnego bzu

brukselską parasolką

wiedzie mnie

na pokuszenie

nocą najkrótszą

obok domu mrówek

gdzie najsłodziej

wstydzą się poziomki

trawnik księżycem kosi

na głowę wkłada mi

świętojański wianek

w którym brakuje

jedynie kwiatu paproci.

 

(z tomiku "Nocne niebo śpiewa Aniołami")

poniedziałek, 23 maja 2011 14:35

Ech, Bieszczadzie.

Napisała

wuka1Ech, Bieszczadzie.

 

Został kamień na kamieniu,
buk przy buku, mgła w dolinie,
tętent koni w wilczych echach.
My miniemy, on nie minie.

Ech, Bieszczadzie wiecznie młody,
chwytający w dłonie chmury.
My miniemy, ty zostaniesz
spoglądając w przeszłość z góry.

Na cerkiewek gont omszały,
na kopuły blachą kryte,
latem woskiem słońca kapniesz,
wzlecisz wiatrem nad Otrytem.

 

Pora na westchnienia do bieszczadzkich klimatów. WUKA

środa, 18 maja 2011 18:33

Biały walc

Napisane przez

wukamajjBiały walc.

Nie zdążyłam zrobić zdjęcia
tulipanom.
Jaka szkoda, bo już na nie
minął czas.
Ale za to, w parze z majem,
mam dmuchawce,
co wirują w białym walcu
któryś raz.
Jeszcze zdążę krople deszczu
strząsnąć bzom,
co aleją mnie prowadzą
wprost do ciebie.
I życzenie „koniec smutkom,
koniec łzom",
szepnąć tęczy, gdy wykwitnie
znów na niebie.