|
|
Pocztówki z Beskidu...

Olchowiec to oddalona od głównych traktów mała wieś pośród wzgórz środkowej części Beskidu Niskiego. Wielu może kojarzyć to miejsce z unikatowym kamiennym mostkiem, prowadzącym do cerkwii p.w. Przeniesienia Relikwi św. Mikołaja. Jest to jedna z tych wsi, w których większość spośród mieszkających tutaj 20 rodzin to rodzimi mieszkańcy, Łemkowie. W najbliższej okolicy druga taka wieś, to Zyndranowa. Przed wojną Olchowiec był znacznie większy (niemal 90 gospodarstw). Starą, przeniesioną dawniej ze Słowacji świątynię, wyremontowano w latach 1932-1934 (stawiając właściwie nową modrzewiową budowlę). Niestety, wojna przyniosła spustoszenie. Leje pocisków rozorały okoliczne wioski, w Olchowcu uchowało się jedynie kilkanaście chałup. W dodatku większość mieszkańców wywieziono bądź to na roboty do Niemiec, bądź otumaniono propagandą i emigrowali oni na Ukrainę. Przed wysiedleniem w ramach akcji "Wisła" nielicznych mieszkańców uchronił proboszcz ze Żmigrodu, który wystawił im fikcyjne akty chrztu. Cerkiew przetrwała wojnę, jednak przez kilka lat była nieużywana. W latach 50. władze wydały nakaz rozbiórki, jednak ekipę rozbiórkową, która zjawiła się w obstawie milicji, powstrzymali mieszkańcy, osłaniając świątynię z siekierami i widłami w rękach (na szczęście władza nie zdecydowała się na konfrontację). Cerkiew - choć mocno zniszczona jeszcze w czasie wojny - ocalała i dziś, po remoncie (m.in. nowy ikonostas), służy zarówno parafii rzymskokatolickiej jak i grekokatolickiej. Ponadto we wsi od roku 1991 reaktywowano tradycyjny kermesz, festyn ludowy, na który w drugiej połowie maja zjeżdżają się dawni mieszkańcy Łemkowszczyzny z całego świata. Są tu nie tylko Łemkowie, ale i Cyganie, kiedyś w Ochowcu mieszkało kilka rodzin tej narodowości. Trzeba jeszcze wspomnieć o znajdującej się w Olchowcu-Kolonii izbie pamięci, którą w starej chałupie założył Tadeusz Kiełbasiński. Zwiedzanie możliwe jest od wiosny do jesieni. W 100-letniej hyży łemkowskiej zebrano tam zabytki kultury łemkowskiej, huculskiej oraz mnóstwo pozostałości wojennych (i nie tylko) znalezionych przez lata na polach Beskidu Niskiego. Piękna wieś, w oddalonej dolinie, jest również dobrym punktem wyjścia pieszych wędrówek. Szczególnie godnym polecenia jest żółty szlak do Tylawy. Prowadzi on przez dawne wsie Wilśnię i Smereczne. W dramatycznych dniach roku 1944 miejsca te znalazły się na lini krwawych walk. Tragizmu dodaje fakt, że wielu mieszkańców na czas przejścia frontu nawiedziły rodziny, w przekonaniu, że będzie tutaj spokojniej, niż np. w wysuniętej Dukli. Niestety, spełnił się najgorszy scenariusz. Pod gradem kul i przewijających się oddziałów stron mieszkańcy uciekali do pobliskich lasów. Z drewnianej wsi pozostała niestety tylko przeorana ziemia. Barwny opis tych wydarzeń, a także urok Wilśni i najbliższej okolicy, przedstawił Leszek Hrabski w wartych uwagi wspomnieniach (Kasarnia powodem dramatu i Ginąca natura), opublikowanych na stronach beskid-niski.pl. Jest to jedna z tych lektur, które czyta się jednym tchem. Polecam wydrukować, przeczytać i przekazać dalej :) Na noleg w sezonie można wybrać się do sąsiedniej doliny dawnej wsi Ropianka, gdzie w malowniczym otoczeniu znajduje się studencka "Chatka Malucha". chick
Zapraszamy Was serdecznie do tworzenia razem z nami cyklu Pocztówka z.... Jeżeli macie jakieś fajne zdjęcia, uważacie że jest w górach miejsce, które opisać należy, lub sami macie ochotę na umieszczenie swoich wspomnień, przygód i twórczości luźnej na temat waszych ulubionych miejsc, PISZCIE: ela[małpka]wgorach.art.pl, za najciekawsze opublikowane teksty, czekają upominki od wydawnictwa W Górach.
|