|
Łódzka
YAPA to jeden z najstarszych festiwali - weteranów prezentujących
szeroko rozumianą piosenkę turystyczną i poezję śpiewaną. Komuś, kto
choć raz uczestniczył w tym muzyczno-poetyckim wydarzeniu, nie trzeba go specjalnie reklamować. Yapę po prostu się
kocha i chce się na nią powracać. Nie piszę tego dlatego, że po raz kolejny zostaliśmy zaproszeni do
zaprezentowania się z zespołem podczas tegorocznej YAPY - po prostu ta
impreza ma w sobie coś, czego w moim odczuciu brakuje innym tego typu
wydarzeniom (co wcale nie oznacza, że są złe!). Na YAPIE spotkać można
brać turystyczną z całego kraju; organizatorzy, słuchacze, wykonawcy
tworzą jedną zgraną paczkę, grupę ludzi, którzy przyszli się spotkać
i świętować. Bo Yapa jest takim swoistym świętem piosenki i to
piosenki wykonywanej wspólnie przez wszystkie wymienione podmioty.
Całe trzy dni (od piątku do niedzieli) bawią nas różni
wykonawcy, ale przede wszystkim - jak już wspomniałem - bawimy się sami
i razem z wszystkimi kształtujemy klimat. W takiej atmosferze zaciera się
podział na wykonawców i słuchaczy - wszyscy śpiewają razem, czasami
nie wiadomo kto głośniej - sala czy wykonawca... Wtedy w zasadzie bez
znaczenia są takie niedociągnięcia, jak wady nagłośnienia (co niestety
zdarzyło się parę razy w
historii tego festiwalu). Bo najważniejsze jest wspólne bycie razem.
Konkurs na Yapie jest inny niż na wszystkich tego typu
festiwalach. Na czym polega wyjątkowość Yapy w tym względzie? - można
by zapytać - przecież konkurs to konkurs. Tak, ale... wystarczy tu
przytoczyć jedno słowo, żeby oddać tę zasadniczą różnicę. Chodzi
o PUBLICZNOŚĆ. Na Yapie po prostu słucha się dźwięków i słów
dobiegających ze sceny, podczas gdy na innych festiwalach do grona słuchaczy
najczęściej zaliczyć można jedynie jury, innych wykonawców i kilku
zapaleńców. Tutaj wykonawcy konkursowi są tak samo wysłuchiwani i
nagradzani brawami jak goście zaproszeni, niejednokrotnie nawiązując z
publicznością wspaniały kontakt. Ktoś, kto nie znałby programu
festiwalu, a znalazłby się na sali, mógłby odczuć, że jest na
koncercie gwiazd.
Nagroda publiczności jest - w moim odczuciu - najważniejszą
nagrodą na Yapie, tym bardziej, że – jak już wspomniałem - tu ludzie
naprawdę słuchają piosenek konkursowych, śpiewają razem z nimi, głosują
na swoich faworytów, a potem na szlaku noszą je ze sobą w plecaku.
Zdobyć sympatię publiczności na Yapie można w różny sposób,
ale łatwo też jest ją stracić, o czym przekonał się jeden znany zespół.
Najważniejsze jest, by być po prostu sobą.
W 2005 roku Festiwal obchodzić będzie okrągłe 30
urodziny (choć tak naprawdę powstał 32 lata temu - ale to inna historia)
na pewno organizatorzy przygotują moc atrakcji, więc już dziś
zarezerwujcie sobie marcowy łikend aby przyjechać do Łodzi.
Zajrzyjcie koniecznie
www.yapa.art.pl
|