Debatę wspierają:

kwark100

strefagor

projekt-wgorach






Pobierz Ślimaka!

turysta-slimak

Jeśli czujesz się Nie-Turystą,
pobierz naszego Ślimaka
i umieść na swojej stronie
lub Facebooku!

Turysta górski, a kto to taki?

Turysta górski, a kto to taki?

Ten temat chodzi mi po głowie od dawna. Jak to się stało, że w Polsce, gdzie po górach chodzi nas całkiem sporo, nie powstało żadne, określające nas słowo? Pół biedy, jeśli ktoś się głównie wspina, zawsze mógłby nazywać siebie wspinaczem, taternikiem lub alpinistą. Ci, którzy „tylko” chodzą, są w kropce. Bo słowo „turysta” być może nadaje się dla zmierzającej w kierunku Morskiego Oka szosą, grupki „zwiedzaczy” w klapkach lub tenisówkach, ale za nic nie pasuje do kogoś, kto znika na miesiąc w Pirenejach czy Alpach. Włóczy się z dala od cywilizacji, po trudnych i zwykle nie znakowanych drogach, myje się w strumykach, sypia pod chmurką, je byle, co, przezwycięża liczne trudności.

Być może to dziedzictwo lat całkowitego odcięcia Polski od świata, a wraz z nim kontaktu z  wysokimi górami gdzie nigdy nie było licznych zakazów, wolno było schodzić ze szlaków (gdzie często szlaków w ogóle nie było), sypiać w namiocie, jadać jagody.... Gdzie góry były zawsze związane z wolnością, odpowiedzialnością i ryzykiem.

W Polsce była tylko łażąca po szlakach tłumnie stonka (czyli cepry) i uprzywilejowani, obdarzeni szacunkiem i podziwem taternicy... pomijając kilku dziwaków takich jak ja. Wyrosłam w tym świecie. Przez lata chodziłam po niedozwolonych, znakowanych kopczykami tatrzańskich szlakach, nawet sypiałam w kolibach :)... aż odkryłam Alpy. Z całą paletą uczuć, jaką daje prawdziwa wolność, możliwość zmierzenia się ze światem i z samym sobą. Dzikość i nieograniczona idiotycznymi zakazami przyroda.

Nie jestem turystą. Nudzi mnie zwykłe zwiedzanie, mam gdzieś hotele, restauracje i (turystyczne) atrakcje. Mam gdzieś wygodę. Kim jestem? Nie wiem. Brakuje mi jednego dobrego słowa. W innych językach takie słowa od zawsze są. Górscy wędrowcy nie muszą borykać się z kojarzącym się z konsumpcja, z łatwym wypoczynkiem, banalnym i w języku angielskim znaczącym wyłącznie zwykłe zwiedzanie „turystą”

Prosty przykład: kiedyś zabrałam w Pireneje znajomych. Szliśmy łatwym, znakowanym i uczęszczanym szlakiem. Na szlaku, jak to często bywa, trafiały się bramki oddzielające od siebie pastwiska. Ponieważ w tym miejscu chadzało dużo ludzi, ktoś przymocował tabliczkę, w kilku językach informującą o potrzebie zamykania wrót. Aż stanęliśmy…”lieber wanderer”…” dear hikers”…. a w końcu najładniejsze „ amigos montaneros“, tyle pięknych słów, a u nas bylibyśmy zwykłymi, w najlepszym razie „drogimi” :) turystami.

Czy nie warto popracować nad właściwą nazwą? Może przyjąłby się staroświecki „wędrowiec” ? Pomyślcie, proszę. Nie jestem sama, nie jestem dziwakiem, jest nas znacznie więcej. Tak dużo, że powinniśmy domagać się własnego oddzielnego słowa.

Kasia Nizinkiewicz (KWARK)
więcej o autorze przeczytacie: tutaj
blog Kasi: blog.kwark.pl

Zapraszamy Was do wzięcia udziału w debacie na temat słowa Turysta, której głównym celem jest obrona Turysty, lub zgodnie z apelem Kasi znalezienie lub stworzenie słowa bardziej odpowiedniego. Za najciekawsze wpisu przewidujemy pamiątkowe  kubeczki o treści "turystycznej" :) Czekamy na Wasze komentarze!

Czytany 29005 razy

31 komentarzy

  • Link do komentarza Pawel J piątek, 06 maja 2011 16:11 napisane przez Pawel J

    Oj wiedzę, że cisza strarszna!!!!

    Raportuj
  • Link do komentarza Kasia poniedziałek, 25 kwietnia 2011 21:31 napisane przez Kasia

    Hej, Widzę ze dyskusja ucichła, przeczytałam komentarze na forum npm, rzeczywiście, być może to nie jest bardzo ważny problem, ale.... większość naszych polskich internetowych stron jest czytanych przez obcokrajowców przy pomocy internetowych tłumaczy. Tym którzy uważają że brak polskiego słowa to nie jest problem, proponuję małą zabawę. Przetłumaczcie sobie tekst "Jestem turystą górskim"... a jeszcze lepiej zróbcie to w tą i z powrotem... wychodzi np" jestem turystyczną górą " :)... nie wiem jak inni ale je nie jestem :)

    Raportuj
  • Link do komentarza Pawel J wtorek, 19 kwietnia 2011 09:08 napisane przez Pawel J

    W takim razie zapraszamy forumowiczów n.p.m do dyskusji pod tematem bezpośrednio ;-)

    Raportuj
  • Link do komentarza Przypadkowy przechodzień poniedziałek, 18 kwietnia 2011 12:54 napisane przez Przypadkowy przechodzień

    Dyskusja została podjęta przez forum n.p.m.
    Poczytajcie, może coś Was jeszcze natchnie:)

    http://www.npm.pl/forum/viewtopic.php?t=2882&start=15

    Raportuj
  • Link do komentarza Pawel J środa, 13 kwietnia 2011 18:34 napisane przez Pawel J

    Może warto zostać przy starych nazwach !!!??? i starac się umacniać i kształtować w taki sposób aby była ona właśnie postrzegana w taki sposób jak byśmy tego sobie życzyli :)

    Raportuj
  • Link do komentarza Kfiatek wtorek, 12 kwietnia 2011 22:49 napisane przez Kfiatek

    Przecież to takie proste: Człowiek chodzący po górach to górołaz. Słowo to występuje nawet w słowniku języka polskiego http://www.sjp.pl/co/g%F3ro%B3az
    Człowiek zwiedzający różne zakątki świata to obieżyświat. Włóczykij czy wędrowiec to tak na prawdę synonimy, które również można podpiąć do obieżyświata.
    Jedynie plecakowicz nie występuje w słowniku, a również może być określeniem ludzi łażących po górach.

    Raportuj
  • Link do komentarza meg sobota, 09 kwietnia 2011 11:30 napisane przez meg

    Pierwsze co przyszło mi do głowy, to "włóczykij" (i widzę, że nie mnie jedynej, z tym, że to kojarzy mi się głównie z samotnym wędrowaniem. Fajnym słowem określającym mogłoby być "tramp". "Jestem trampem" :)

    Raportuj
  • Link do komentarza Pawel J piątek, 08 kwietnia 2011 19:38 napisane przez Pawel J

    Witam! Wyruszyłem dzisiaj do samego miasta Krakowa, w poszukiwaniu jakiegoś natchnienia na wymyślenie nowej nazwy dla polskiego turysty górskiego. Po drodze odwiedziłem bunkier sztuki w którym odbywał się Krakowski Salon Turystyczny..... salon salonem ale wśród dużej ilości stoisk na których promowały swoje regiony lokalne centra informacji turystycznych oraz biura podróż nie znalazłem nic ciekawego dla turysty górskiego, wyjatek stanowiło stoisko PTTK na którym promowano przede wszystkim górskie schroniska i koliby ;-) oraz rzeczowo można było podyskutować z przewodnikami beskidzkimi :)..... czekałem a natchnienie nie przyszło :-( hmmm nie skorzystałem niestety z braku czasu z seminariów podróżniczych :( no cóż mówi się trudno. Zdałem sobie natomiast sprawę, że żyjemy w czasach turystyki masowej ukierunkowanej głównie na wypoczynek. Przysłuchujac się dyskusją jakie toczyły się na stoiskach, wsród których krążyły tłumy "odkurzaczy" (czyt. pseudoturyści pochłaniający ulotki i foldery z prędkoscią swiatła) nie zauważyłem aby ktoś zachwycał się widokami, kulturą, ludzmi, obyczajami. Rozmawiano jedynie o standardzie hotelu i odległości od plaży..... Tak więc wydaje mi się że wypracowanie alternatywy dla nazwy turysty górskiego, który nie będzie miał przypiętej łatki pseudoturysty będzie bardzo ciężkie, ale mozliwe :) Jakieś nowe propozycje dla polskiej nazwy turysty górskiego?????????

    Raportuj
  • Link do komentarza Kasia piątek, 08 kwietnia 2011 13:48 napisane przez Kasia

    Rzeczywiście nie różnicowałabym "turystów" pod względem zawartości portfela. Ja wydaję mało i na pewno tak można, ale można też więcej, każdy ma wybór.
    Co do niedoścignionego hiszpańskiego wzoru- fajne jest. że w ich słowie są "góry"... aż szkoda, że górnicy zajęli już takie ładne słowo:)
    chyba rzeczywiście powinniśmy stworzyć jakieś całkiem nowe.

    Raportuj
  • Link do komentarza Paulina Szewczuk czwartek, 07 kwietnia 2011 23:41 napisane przez Paulina Szewczuk

    mozna byc gorskim turysta i spach w hotelu z lazienka a niekoniecznie pod namiotem.ja nei sypiam pod namiotem prawie nigdy bo nie stac mnie na cieply spiwor. tak samo nie posiadam butli gazowych i albo jem kanapki, owoce i slodycze albo kupuje jedzenie w barze czy schronisku.

    Raportuj
  • Link do komentarza Pawel J czwartek, 07 kwietnia 2011 18:29 napisane przez Pawel J

    No obieżyświat jak najbardziej, ja myślałem jeszcze o odniesieniu się do starszych nazw starszych takich jak krajoznawca, swiatowid ;-) jednak troche tematyka mało górska.... raczej w słowniku polskim określenia podobnego do hiszpańskiego nie uda się znaleźć. Ewentualnie możemy tak w żartach troche zmiksować polski język z hiszpańskim brzmieniem: np przyjaciejlos górolejlos :) ale taki miks chyba nie będzie za bardzo udany :)

    Raportuj
  • Link do komentarza Szymon środa, 06 kwietnia 2011 18:49 napisane przez Szymon

    Tak wracając bliżej tematu, przypomniało mi się świetne słowo: obieżyświat.

    Raportuj
  • Link do komentarza Kasia środa, 06 kwietnia 2011 18:20 napisane przez Kasia

    Zgadzam się z w kwestii definicji, również tego że wszystkich problemów na raz nie rozwiążemy. Pomimo wszytko marzy mi się takie piękne polskie słowo jak hiszpańskie montaneros... kilka tu już padło, niektóre fajne...chociaż pajace to już chyba przesada :)

    natomiast słowo "jednodniowcy" bardzo mi pasuje, sama go używam, świetnie charakteryzuje ludzi tłumnie zmierzających na najbardziej znane szczyty i na objadki do schronisk :).

    Raportuj
  • Link do komentarza Pawel J środa, 06 kwietnia 2011 12:54 napisane przez Pawel J

    @chickuu

    Witam, cieszę się że ktoś ma swoje odmienne zdanie na ten temat :) otóż definicji turysty jak wspomniałem jest wiele a podana przeze mnie jest dość ogólna. Inaczej na turystę i turystykę bedzie patrzył i definiował ją psycholog, geograf czy ekonomista. Dlatego jest to tak bardzo ciekawa dziedzina.

    "Co znaczy, że istnieją też "nieprawdziwi" turyści, jak kuracjusze (których chyba w ogóle nie da się zaliczyć do turystów nawet w szerokim znaczeniu) czy wycieczkowicze - którzy jadą bardziej na wycieczkę, niż wędrować po górach "

    Pozwole się nie zgodzić z twierdzeniem, kuracjusz- to też turysta :) otóż turystyka ma różne swoje rodzaje tj. turystyka aktywna (kwalifikowana), turystyka pielgrzymkowa, krajoznawcza, geoturystyka, lecznicza (sanatoryjna, Spa&Wellnes) agroturystyka itd. Podróżujemy i przemieszczamy się w różne zakątki świata, w różnych celach. W odniesieniu do delegacji to trwają na ten temat spory ponieważ wyodrębnił sie taki rodzaj turystyki jak turystyka biznesowa- w potocznym rozumieniu turyystyki wyjazdów w interesach nie zalicza się do turystyki. Jednak należy zwrócić uwagę że taka osoba przemieszcza się korzysta z infrastruktury i zagospodarowania turystycznego. Więc w szerokim tego słowa zanczeniu można taką osobę uznać za turystę. Ale nie o to chodzi w tej dyskusji, chciałem jedynie wyjaśnić to pojęcie. Jest ono bardzo rozbudowane i zawiłe, a wydaje się być tak oczywistym ;)

    Kuracjusz przybywając na leczenie sanatoryjne np. do uzdrowiska położonego w górach tak samo korzysta z infrastruktury turystycznej w postaci szlaków i może łączyć np. turystykę pieszą górską z jednoczęsnym korzystaniem z zabiegów leczniczych.
    A dla wycieczkowiczów proponuję nazwę odwiedzający jednodniowy.

    Raportuj
  • Link do komentarza chickuu środa, 06 kwietnia 2011 12:16 napisane przez chickuu

    "otóż za turystę uważamy osobę znajdującą się dobrowolnie czasowo poza miejscem stałego pobytu i środowiskami które związane są z codziennym rytmem życia. Wydaje mi się że z tą definicją zgadzmy się wszyscy."

    Niezupełnie zgadzam się z tą definicją - wyjeżdżać można w różnym celu: na delegację, do sanatorium. Turystyka jest połączona z poznawaniem uroków świata (przyrody,architektury). Co do samego turysty, istnieje określenie "prawdziwy turysta". Co znaczy, że istnieją też "nieprawdziwi" turyści, jak kuracjusze (których chyba w ogóle nie da się zaliczyć do turystów nawet w szerokim znaczeniu) czy wycieczkowicze - którzy jadą bardziej na wycieczkę, niż wędrować po górach. Często nie jest to połączone z ciekawością świata, a wycieczkowicz ma zapewnione maksimum wygód, najlepiej nieróżniących się od tych, które zna z domu, np. pokój z łazienką i telewizją, 3 posiłki, ew. jakieś zwiedzanie autokarem. Dlatego turysta jest tutaj dla łazików górskich określeniem dość trafnym, choć czasem niebezpiecznie zmieniającym znaczenie. Jest parę innych określeń, jak wspomniany wcześniej wędrowiec, ale chyba to są już formy archaiczne i choć ładne, chyba się nie przyjmą (najwyżej w wąskim środowisku).

    Jako ciekawostkę podam sformułowanie wymyślone przez mojego wujka, który mieszka w Beskidzie Wyspowym, które odnosi się do młodzieży z plecakami: pajace. Np. "O, pajace idą" ; ) Pozdrawiam

    Raportuj
  • Link do komentarza Pawel J środa, 06 kwietnia 2011 11:55 napisane przez Pawel J

    Oczywiście jak najbardzie, góry są dla nas wszystkich. Machina turystyczna ruszyła w tedy kiedy powstała turystyka, a kiedy powstała.......... nikt tego nie określił precyzyjnie bo podróże w różnych celach praktykowano od dawien dawna. Wraz z rozwojem powstawały nowe jej rodzaje. Obecnie każdemu rodzajowi turystyki przypisane są coraz to wymyślniejsze jej formy. Tak jak najbardziej PTTK jest tutaj idealną instytucją do promowania tej formy turystyki, jednak ( nie pisze że jest to regułą, bo mamy naprawdę fajną młodzież ) próbował ktoś kiedyś zapytać gimnazjaliste czy licealistę co to jest PTTK, jakie są jego cele i czy chętnie by wstąpił do towarzystwa????? Otóż odpowiedzi są różne jedni potrafią rozszyfrować jedynie skrót, a inni postrzegają PTTK jako prehistoryczny przezytek. Dlatego trzeba trochę zmienić postrzeganie polskiego towarzystwa które ma swoją bogatą historię, i tutaj zauważalne są działania ze strony władz PTTK. Zgadzam sie z @ Szymonem że świetnym rozwiązaniem jest dbanie o szlaki, tworzenie nowych oraz kształtowanie w "nowej generacji turystów starych i sprawdzonych postaw. W cale nie uważam że co stare to dobre jednak należy to wszystko jakoś wywarzyć.

    Raportuj
  • Link do komentarza Szymon środa, 06 kwietnia 2011 11:10 napisane przez Szymon

    Zdaję sobię sprawę, że na zatrzymanie przemysłu turystycznego jest o wiele za późno, i co paradoksalne, jego napędzenie jest przynajmniej częściowo naszą winą. Przecież i sklepy ze sprzętem, i schroniska zaczęly się pojawiać z myślą o nas, bo przecież wszyscy chcemy chodzić w wygodnych butach i mieć ciepłe śpiwory. Zauważenie, że góry stają się coraz bardziej przystępne było już tylko kwestią czasu.

    Nie ma co zawracać Wisły kijem. Chyba najlepszym obecnie pomysłem jest właśnie dbanie o szlaki istniejące, tworzenie nowych i edukacja nowej generacji turystów górskich. Tu leży wielkie zadanie dla PTTK, Dyrekcji Parków Narodowych i Lasów Państwowych.

    Zresztą, nie możemy zapomnieć, że góry są dobrem wspólnym. Dopóki ktoś ich nie niszczy, ma prawo znich korzystać, i nie musi koniecznie wiedzieć, co to azymut.

    Raportuj
  • Link do komentarza Pawel J środa, 06 kwietnia 2011 10:02 napisane przez Pawel J

    Niestety nie da się już dzisiaj chronić gór przez "niezauważanie", komercjalizuje się chodzenie po górach. Jednak tak naprewdę ciekawe ile osób potrafi odpowiedziec sobie na pytanie czym są dla niego góry ????????????? @Kasia zgadzam się że schroniska zmieniają się z roku na rok, co chwile jakieś modernizacje, luksusowe tarasy widokowe, jednak nie zapominajmy że w polskich górach istnieją schroniska z klimatem, kultywujące wypracowane przed kilkudziesięciu laty tradycje prawdziwego biwakowania. Z czasem i one będą ulegać zmianą, ponieważ siła i charakter tkwi często w ich gospodarzach. Raczej nie uda nam się zatrzymać tej machiny turystycznej, jedyne co można robić to starać sie wpływać na zachowania turystyczne i krajoznawcze ludzi.

    Raportuj
  • Link do komentarza kasia środa, 06 kwietnia 2011 09:44 napisane przez kasia

    Hej, Szymon ma rację, dzikość gór była świetnie chroniona przez "niezauważanie" ale teraz już tak nie jest. Zastanawiałam się nad tym bardzo długo, zanim zdecydowałam się pisać bloga. Teraz góry przynoszą dochód, wokół outdooru ( tez brak polskiego słowa) urósł ogromny przemysł. Popatrzcie na te tony chińskich produktów do uprawiania właśnie turystyki górskiej. To żyje bo "turyści" to kupują. Na potęgę remontuje się alpejskie i pirenejskie schroniska, wiele z nich np niektóre włoskie to w zasadzie restauracje. Górołaz wędrowiec, włóczykij... czuje się tam nie na miejscu i głupio. Ja ostatnio omijam schroniska, żeby nie napędzać tego biznesu. Jestem przeciwna komercjalizacji gór, nawet znakowaniu nowych szlaków. Taki jak my poradzi sobie nawet mając tylko mapę.
    Nie wiem czy pisanie o tym pomoże, ale nie widzę też nic innego co mogłabym w tej sprawie zrobić.

    Raportuj
  • Link do komentarza Agent środa, 06 kwietnia 2011 08:47 napisane przez Agent

    Ile ludzi dotrze na Kasprowy????? Niewielu, społeczeństwo stało się strasznie wygodne i pędzace za obecnymi trendami turystycznymi, nie zwarzając na przyrodę. Prawda jest taka że jeżeli jakieś właściwe kroki nie zostaną poczynione to zadepczemy najpierw nasze Zakopane a potem Tatry. A gdzie tu pojęcie turystyka zrównoważona?????????????? Zanikło na rzecza niestety pieniedzy które zostawiaqją po sobie "luksusowi" turyści.

    Raportuj
  • Link do komentarza Szymon wtorek, 05 kwietnia 2011 23:25 napisane przez Szymon

    @Kasia

    Doświadczenie uczy, że najlepiej jest chronione nie to, co człowiek objął jakimś projektem ochronnym, tylko właśnie brak zainteresowania człowieka. Gdyby zamiast w sumie coraz lepszych i bardziej hotelowych schronisk w górach były tylko koliby i bazy namiotowe szata roślinna miała by się dużo lepiej. Zastanówmny się, ilu ludzi dotrze na górę wielkości Kasprowego tylko dlatego, że można tam wyjechać?

    Oczywiście rozważania odpowiedniego terminu na "nasz" użytek nie jest niczym złym. Rozumiem też potrzebę propagowania odpowiednich wzorców. Szkoda tylko, że nie można ich uznać za oczywiste.

    Raportuj
  • Link do komentarza Kasia wtorek, 05 kwietnia 2011 19:32 napisane przez Kasia

    Cześć, dzięki za inny punkt widzenia, zmusił mnie do przemyślenia po co właściwie jest nazwa. Nienazwane pozostają rzeczy, które mają niewielkie znaczenie i takie, które się niczym nie wyróżniają. Tymczasem włóczenie się po górach jest ważne! Dla wielu ludzi jest wolnością, możliwością odkrycia siebie, równowagą dla „zwykłego” świata. Z naszego punktu widzenia góry powinny zostać dzikie, z bardziej komercyjnego- każdy kto może, spróbuje je jakoś wykorzystać. Nazwanie rzeczy po imieniu zwraca na nie uwagę i być może je ochroni, w każdym razie taką mam nadzieję.

    Raportuj
  • Link do komentarza Pawel J wtorek, 05 kwietnia 2011 19:04 napisane przez Pawel J

    Witam! Widzę że temat jest bardzo ciekawy, oczywiście tak naprawdę warto zastanowić się co oznacza słowo "turysta", definicji tego terminu jest wiele i katuje się nimi studentów turystyki ;-) aczkolwiek ukazuje ono cały sens turystyki, otóż za turystę uważamy osobę znajdującą się dobrowolnie czasowo poza miejscem stałego pobytu i środowiskami które związane są z codziennym rytmem życia. Wydaje mi się że z tą definicją zgadzmy się wszyscy. Jednak ile rodzajów turystyki tyle turystów ;-) Zgadzam się że turysty górskiego nie nalezy utożsamiać z pseudo turystom który na nogach ma białe adidasy, miejski pleczacek i koszulkę na ramiączkach, który kupuje chińskie pamiątki na każdym kroku ;-) sapie zmęcząny po pokonaniu 300 m i po powrocie opowiada znajomym jakie szczyty zdobył oraz ile wysiłku go to kosztowało. Wiem, że większosci ludzi kojarzy się w taki sposób turysta i turystyka. Ja jednak skłaniałbym się ku interpretacji pojęcia "turysta górski", jako reprezentant turystyki pieszej górskiej taka osoba odznacza się znacznie innymi i specyficznymi cechami np. znajomością danego terenu, obszaru. Niestety w społeczeństwie taka grupa postrzegana jest jako "dziwadła i szleńcy" nocujący w namiotach a nie wygodnych schroniskach i hotelach. Jak już ktoś wspomniał jesteśmy gatunkiem na wymarciu ;-) i ja bym proponował nazwe takiego gatunku jak "górocholik"- a wieć podając za moją definicją: górocholik- taki sobie "ktoś" kto kocha góry, żyje w zgodzie z przyrodą i naturą, umie kochać piękno krajobrazu, z luksusu korzysta wyłącznie jak go do tego zmuszą :-) i wykorzystuje każdą wolną chwilę aby ruszyć na górski szlak i powiedzieć " Świat jest piękny, a w górach jest wszystko co kocham!!!!!!!!"

    Raportuj
  • Link do komentarza Szymon wtorek, 05 kwietnia 2011 16:55 napisane przez Szymon

    A ja sobie myślę że taka nazwa nie jest nam potrzebna. Człowiek nadaje nazwy i tworzy terminy żeby coś poznać, przyswoić, ucywilizować. Dlatego próba znalezienia wspólnej nazwy na nas wszystkich wydaje mi się sprzeczne z ideą tego. Ważne jest to co robimy, a nie jak się nazywa.

    Niech świat klasyfikacji zostanie w miastach.

    Raportuj
  • Link do komentarza Anjani wtorek, 05 kwietnia 2011 14:17 napisane przez Anjani

    Nigdy się nad tym nie zastanawiałam, ale jest to prawdą. Słowo "Turysta" absolutnie nie pasuje. To zbyt ogólnikowe określenie.
    Miłośnik gór to ten kto chodzi, przeciera szlaki, podziwia przyrodę, docenia jej piękno, ma szacunek do potęgi górskiej. Ja bym nadała nazwę "pasjonat górski", "górzysta", "traper", "górski zapaleniec".

    Raportuj
  • Link do komentarza Piotr wtorek, 05 kwietnia 2011 14:09 napisane przez Piotr

    Bardzo ciekawy temat. Zastanawiając się nad całą sprawą, tym co niestety jako pierwsze mi na myśl przyszło to to, że czego byśmy tutaj nie nawypisywali ostatecznie nie od nas zależy jak zwani będziemy. Jesteśmy po prostu grupą na wymarciu ;)
    Jeśli faktycznie wędrowiec czy włóczęga brzmi staroświecko (choć w żadnym razie głupio), to chciałbym zaproponować zasłyszane od kolegi niedawno całkiem na czasie określenie - "leśny przypał" Potraktować należy tę propozycje z przymrużeniem oka, ale w gruncie rzeczy wyraża zarówno otoczenie, w którym delikwent się porusza, oraz co ważne - zawiera tę drobną nutkę ironii. Warto jednak zauważyć, że gdy nazwa używana byłaby przez samych określanych, nabiera on zarówno pozytywny odcień, jak i wskazuje na odmienność osoby wędrującej, zatem charakteryzuje nas w moim odczuciu perfekcyjnie!

    Raportuj
  • Link do komentarza Paszczaczek wtorek, 05 kwietnia 2011 13:55 napisane przez Paszczaczek

    Sama siebie nazywam włóczęgą. Włóczykij (włóczykija?) też ładnie - Włóczykij z jego nienawiścią do wszelkich zakazów ("Teren prywatny wstęp wzbroniony") jest postacią szczególnie mi bliską. "Górołazka" zawęża pojęcie do gór, a przecież włóczymy się nie tylko po górach. "Wędrownica" trochę patetyczne. Faktycznie, nigdy nie używam słowa "turystka", bo trąci gnuśnym wożeniem d... samochodem i obżeraniem się lodami na deptaku, tudzież kojarzy mi się z białymi adidasami. W sumie uważam je za trochę obraźliwe. Jednak jest nas - staromodnych włóczęgów z plecakami - coraz mniej.

    Raportuj
  • Link do komentarza Anuśka wtorek, 05 kwietnia 2011 13:31 napisane przez Anuśka

    Jestem jak najbardziej za! Kasiu bardzo dobry temat poruszyłaś... Osobiście spotkałam się z nazwami: wędrowiec, włóczęga, plecakowicz... Plecakowicz nie tylko w odniesieniu do gór, ale właśnie do nie-turysty polskiego, i w sumie ta nazwa jest bardzo przyjemna:) Taki polski odpowiednik backpakera. Mi osobiście bardzo podoba się nazwa "włóczęga". Pozdrowienia dla wszystkich Plecakowiczów:)))

    Raportuj
  • Link do komentarza Tom de Sopot wtorek, 05 kwietnia 2011 13:22 napisane przez Tom de Sopot

    Temat zaiste ciekawy, acz nie wiem, czy uda nam się stworzyć jakieś chwytliwe określenie sztucznie. "Wędrowiec" właśnie jest chyba zbyt staroświecki, zresztą to bardzie ogólne i wieloznaczne pojęcie niż np. "montañero"...

    Raportuj
  • Link do komentarza gorolaz wtorek, 05 kwietnia 2011 12:42 napisane przez gorolaz

    Witajcie gorolazi!!
    tak bym nazwal nas wszystkich , ktorzy bez wzgledu na rozne warunki laza po gorach...nie tylko polskich.
    Ceniac bardzo samotnosc i oderwanie od cywilizacji...majac gdzies pseudo luksusy,gastronomie sprzedajaca badziewie,przepelnione trasy...szkajac autentycznosci...moze znajda sie lepsze propozycje??!!!!
    PZDR
    Krzysztof

    Raportuj
  • Link do komentarza koralowadama wtorek, 05 kwietnia 2011 12:39 napisane przez koralowadama

    ciekawe przemyślenia. w sumie nigdy się nad tym nie zastanawiałam, ale coś w tym jest. sam obrazek nad artykułem jest trafny. jeżeli nie lubimy atrakcji turystycznych, hoteli czy restauracji, tylko zwykłe schronisko, namiot, palnik z gazem, menażkę,chleb i herbatę czyli posiłek na świeżym powietrzu z pięknym widokiem na świat to może słowo 'włóczykij' by tu pasowało?

    Raportuj

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone (*) są wypełnione.
W treści wiadomości możesz używać podstawowych znaczników HTML.